maj 11 2010

O piratach

Published by at 21:10 under Blog

Piractwo, to na morzach było dość popularne kilkaset lat temu. W literaturze można podziwiać masowe produkcje o dzielnych kapitanach przemierzających morza i oceany. Byli ci „dobrzy” i ci „źli” zależy jak kto na to patrzy ( punkt widzenia zależy ściśle od punktu siedzenia)

Piractwo mamy i dziś. Somalijczycy, dość murzyńscy (bez obrazy), ponoć biedni, niewykształceni, no ciemnota w każdym detalu.

Ta ciemnota w każdym detalu jest jednak w stanie od kilku ładnych lat napadać na tankowce, chemikaliowce i inne -owce, oczekiwać okupów (i to ze skutkiem dość pozytywnym). Prześcigają się w oszukiwaniu techniki, genialności nowoczesności.

Jednakże do czasu. Pazerność robi swoje. Napadać na amerykańskie, niemieckie, hiszpańskie statki to cóż. Można dostać okup, wykołować NATO i inne cuda. Można za nos wodzić rządy.

Napadanie jednak na Rosjan kończy się troszku inaczej. Rosjanie bawią się na własną melodię. Nalatuje się na taką porwaną jednostkę, strzela się w co ucieka. A potem oświadcza się, że karmić piratów nikt nie będzie, a w ogóle nieludzkie obejście się i naciski CYWILIZOWANYCH krajów powoduje że Rosjanie wypuszczają tychże biednych POSZKODOWANYCH piratów. No ale cóż. To rosyjskie metody. Piraci do brzegu nie dobili w swej łajbie. Zaginęli. Pozostały domysły, sami się zatopili ? A może jednak już na te łajbę weszli nieco martwi ? Kto wie, kto wie … pewne jest tylko jedno: na Rosjan pirackie wyprawy się nie opłacają.

A zachód dalej będzie bawił się z somalijskimi piratami w kotka i myszkę.

No responses yet

Trackback URI | Comments RSS

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.

css.php